Start           Chronik           Filme           Artikel           Biblio.           Titel           Namen           Kopien

 

Odessa - 31. Dez. 1913 – 4. Jan. 1914 - "Gorodskom Teatre" <<<

Warschau - 8. – 9. Jan. 1914 - "Filharmonja"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   = Maks Linder w Warszawie.

   Bohater kinematografu, najpopularniejszy artysta na ekranie, znany i oklaskiwany komik, Maks Linder przybył do Warszawy.

   Odwiedził naszą redakcję wczoraj i opowiadał o swoich występach gościnnych w różnych miastach, skarżyl się przytem na impresariów, że go w pole wyprowadzają i zarywają.

   W Filharmonji zjawił się drogą napowietrzna.

   Na estradę spadł z nieba, z balonu, dokąd się dostał po długiej, oczywiście, kinematograficznej podróży po lasach, polach i górach. Spotykały go różne przygody i awantury, zanim zdołal dostać sie do balonu – nadlecieć do Warszawy, zatrzymać się nad Filharmonja i spasc na estrade.

   Sala była, oczywiście, zapełniona po brzegi. Wszyscy “kinematografiści" chcieli zobaczyć żywego “Maksa".

   Stanął przed tłumem, powiedział: “panowie i panie, przepraszam za spóźnienie”, i za tę trochę z francuska brzmiaca polszczyznę zebrał moc oklasków.

   A potem zagrał komedyjkę, w której zakochal się w ślicznej męża teczce, odtańczył z nia. — świetnie — Tango, za co otrzymał „lanie" od męża, a oklaski od widzów.

   Typowy komik kabaretowy, ale pełny werwy. Artysta to raczej cyrkowy, niz sceniczny, ale trafiajacy do mas — ztąd popularność międzynarodowego ulubieńca kinematografu.

Foto in 'Tygodnik Ilustrowany'

MAKS LINDER, t. zw. „król kinematografu", wystę-

pował w Warszawie w tygodniu ubieglym.

[Source: Tygodnik Ilustrowany, 17.1.1914]

 

 







 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kurier Warszawski, 11.1.1914:

English

 

 

Kinematograf i teatr.

 

   "Max Linder przyjeżdża!..."

   "Król kinematografu"—żywy—przyjechał!...

   I przed okienkami kas w przedsionku Filharmonji zaroiło się od jego "poddanych". A grono ich okazało się tak liczne i różnorodne, ja kiem nie mógłby się pochwalić żaden senor sławny lub wirtuoz. Niecierpliwość przed ukazaniem się ulubieńca dochodziła do szału, oklaski, jakiemi go witano, nabierały mocy spontanicznej.

   Kinematograf odsłonił swoją potęgę, której wprawdzie nie zaprzeczano, lecz usiłowano zlekceważyć. [...]

 Władysław Kopczewski.